Szczepienie kanarków: ivermectin, iwermektyna, ivomec

 Kupuję kanarka!, Pielęgnacja  Możliwość komentowania Szczepienie kanarków: ivermectin, iwermektyna, ivomec została wyłączona
kwi 132016
 

Na forach i stronach internetowych pojawia się wiele informacji na temat szczepienia kanarków – podawania preparatów zawierających iwermektynę.

Iwermektyna jest środkiem pasożytobójczym. Jej działanie polega na porażeniu przewodnictwa nerwowego pasożyta. Preparat ten działa na pasożyty wewnętrzne (nicienie, pajęczaki) i zewnętrzne krwiopijne – roztocza, świerzbowce, ptaszyńce, piórojady. Nie działa na jaja.

Ze względu na swoje działanie nie można mówić, że podanie iwermektyny jest szczepieniem. Lek ten nie zabezpiecza przed żadną chorobą. Niestety pomimo wielu artykułów i wykładów hodowcy ciągle powtarzają te błędne informacje, twierdząc, że ptaki zostały „zaszczepione”. Pewien upór myślowy i niechęć do rzetelnej wiedzy jest wykazywany przez hodowców niezależnie od ich wyników na wystawach. Może mieć 30 pucharów na półkach, a mimo to robić podstawowe błędy w hodowli.

Podawanie leku (nie tylko tego) w przypadku braku wskazania, tzn. „na wszelki wypadek” powoduje tylko szkody. Jest to lek łatwy do przedawkowania, obciążający wątrobę co w rezultacie powoduje, że przy takim podaniu nie ma on żadnych pozytywnych działań, a tylko negatywne. Lek działa tylko na pasożyty znajdujące się na/w nosicielu w chwili podania leku. Podanie leku w sytuacji braku pasożytów niczego nie robi, przed niczym nie zabezpiecza.

Preparat podaje się w postaci kropli na kark lub pod skrzydło. Czasami podawana jest w wodzie, co jest błędem, gdyż preparat nie rozpuszcza się w wodzie. Dużym problemem jest dawkowanie. Podaje się „jedną kroplę”, ale jedna kropla może oznaczać od 0,15 ml do 0,005 ml co oznacza, że ilość leku może się różnić 30 razy przy podaniu „jednej kropli”. Preparat jest przeznaczony dla zwierząt gospodarskich, a tym samym jego dawkowanie jest dla nich przeznaczone. W zależności od wielkości „kropli” podaje się dawkę dla zwierzęcia o masie od 250 g do 7,5 kg. Dla kanarka ważącego 50 g przedawkowuje się lek od 5 do 150 razy. To jakby na ból głowy wziąć na raz np. 75 tabletek.

Objawy przedawkowania mogą być bardzo różne. Można je podzielić na natychmiastowe (osowiałość, zaburzenia równowagi, śmierć) i długotrwałe (uszkodzenie wątroby i nerek – znaczne skrócenie czasu życia). Ostatnio czytałem o korelacji zaburzenia odporności ptaków po podaniu większej niż należy dawki leku. Objawami były najczęściej problemy oddechowe – chrypka, przeziębienie, charkot itp. Nie jest to potwierdzone żadnymi badaniami – to raczej coś, na co zwróciłem uwagę.

Niektórzy zalecają podanie razem z iwermektyną preparatu Silivet – działającego osłonowo na wątrobę.

Tak, wiem. Starsi hodowcy „szczepiący” ptaki zaraz mnie zakrzyczą, że „od lat tak robią i jeszcze nigdy się nic nie stało”. Może się stało, a może nie. Uszkodzenia wątroby i nerek nie widać gołym okiem, a że sprzedawane przez nich kanarki często nie przeżywają dwóch lat – drobiazg, prawda?

Proponuję przy kupnie kanarka zapytać czy „kanarek był szczepiony”. Jeśli się okaże, że był to powinno się zaświecić w głowie duże, czerwone światełko. Warto wtedy wypytać o szczegóły – dlaczego, jak dawno, ile razy itp. Może się okazać, że dostał dwa razy po solidnej kropli w odstępie dwóch tygodni czyli był poddany przedawkowaniu leku 300 razy. Ja bym nie kupił.

 

 Zamieszczone przez o 08:07

Lęgi 2016

 Lęgi 2016  Możliwość komentowania Lęgi 2016 została wyłączona
lut 022016
 

04.04 – Pisklaki w kamerce z gniazdkiem jakoś nie chcą jeść albo samica nie chce ich karmić. Wykluły się cztery – dwa najsilniejsze zostały podłożone samicy z lęgu opisanego 22.03, bo nadal siedziała w gnieździe. Pozostałe dwa pozostały w gnieździe rodziców. Wszystkie cztery były dokarmiane ręcznie, ale podejrzewam, że te dwa słabsze jednak nie dadzą rady. Ale są też dobre wiadomości – jutro jest planowane pierwsze obrączkowanie!

28.03 – Kontrola gniazdka z kamerką wykazała 100% zalężonych jajek – 4 szt. Termin klucia 3.04.2016.

22.03 – Jedna z par okazała się bardzo dowcipna. Samiczka zniosła jajka i w trzecim dniu wysiadywania ktoś wyrzucił je z gniazda i rozniósł po klatce. Oczywiście popękały. Teraz  samiczka siedzi na pustym gnieździe.

18.03 – W jednym z gniazdek została podłączona kamerka. Na razie samiczka złożyła 2 jajka i siedzi na sztucznych. Wysiadywanie zacznie się za jakieś 3 dni.

17.03 – Chciałbym wyrazić swoją opinię na temat poglądów, które krążą wśród „hodowców” – wiem, że niektórzy traktują dwuletnie ptaki jako „nie udało się sprzedać”, a starsze jako „strata”. Niech im będzie. Moim zdaniem w hodowli cenne są ptaki starsze, o wskazanej budowie. Po pierwsze są „pewniejsze siebie” i nie panikują jak roczne, co skutkuje tym, że dzieci też mniej się boją. Poza tym mają doświadczenie w lęgach i nie popełniają błędów kanarków, które przystępują do lęgów po raz pierwszy. Po trzecie – są silniejsze zarówno z budowy jak i odporności na ewentualne choroby. Po czwarte – wiadomo jakie będą miały dzieci. W tym roku moje pary lęgowe składają się z 17% ptaków z 2013 r., 46% ptaków z 2014 r. i 38% ptaków z 2015 r.

14.03 – Dzisiaj pojawiło się pierwsze jajko. A od wczoraj dieta wzbogaciła się o kiełki. Są też pierwsze zdjęcia.

06.03 – Jakoś wytrzymały jeszcze miesiąc i ogłaszam wszem i wobec początek sezonu lęgowego 2016. Dzisiaj przygotowałem 8 lęgówek i trafiło do nich 8 par. Czekamy na budowę gniazd i pierwsze jajka.

02.02 – No i zaczyna się; ciemno, zimno, do wiosny daleko, a kanarki zaczynają szaleć. Papiery podarte walają się po klatkach i podłodze, śpiewy i wrzaski na całego. Tłumaczę im, jak komu dobremu – do wiosny jeszcze miesiąc, początek lutego to za wcześnie na lęgi. Macie 8 stopni, to jeszcze jest zima. A one nic sobie z tego nie robią. Ale nie ma – jeszcze trochę muszą wytrzymać.

 


 

I kamerka w jednym z gniazdek. Kamerka działa tylko w ciągu dnia.
Proszę pamiętać, że natura rządzi się swoimi prawami i niektóre sceny mogą być nieprzyjemne.

 Zamieszczone przez o 18:25

Oświetlenie klatek hodowlanych cz. 2

 Rozwiązania hodowlane  Możliwość komentowania Oświetlenie klatek hodowlanych cz. 2 została wyłączona
sty 302016
 

W drugiej części artykułu chciałbym przedstawić kolejne rozwiązania związane z oświetlaniem klatek hodowlanych.

Automatyczne wygaszanie światła

Jeśli hodowla ma okna to wskazane jest wykorzystywanie światła słonecznego. Pomiędzy układ sterowania, a układ RAMPA, dołączyłem wyłącznik zmierzchowy AZH-S 12V, który automatycznie wyłącza oświetlenie w klatkach kiedy naświetlenie pomieszczenia hodowlanego osiągnie ustawioną wartość. Tym samym jak pomieszczenie hodowlane jest oświetlane promieniami słońca to wyłącza się oświetlenie w klatkach.

AZH-S
wyłącznik zmierzchowy AZH-S 12V

Wyłącznik zmierzchowy zasilany jest napięciem 12 V więc nie ma żadnego niebezpieczeństwa przebicia napięcia sieciowego. Podłączany jest on (jak wyłącznik) do sygnału sterującego układu Rampa – światło nie gaśnie nagle, ale wygasza się jak w przypadku zmierzchu. Jak w hodowli robi się ciemno światło powoli się rozjaśnia. W zależności od warunków może być konieczne owinięcie czujnika oświetlenia np. żółtą taśmą izolacyjną lub zastosowanie innej osłony, gdyż jest on ustawiony na znacznie mniejszy poziom oświetlenia. Po właściwym ustawieniu układ sprawuje się znakomicie.

 

Sterowanie oświetleniem

W pierwszej części artykułu opisałem wykorzystanie komputera i płytki z przekaźnikami do sterowania światłem. Po dalszych próbach stwierdziłem, że do sterowania może się świetnie nadawać układ Raspberry P2 model B. Jest to „mikrokomputer” wyposażony w procesor Broadcom BCM2836 900MHz quad-core oraz 1 GB pamięci RAM, co w zupełności wystarcza do naszych potrzeb teraźniejszych i przyszłych.

pi2
układ Raspberry

Do uruchomienia układu niezbędne jest:

  • Raspberry Pi2 model B (175 zł)
  • układ przekaźników (10-40 zł)
  • obudowa (nie jest niezbędna, ale zabezpiecza mikrokomputer) 30-40 zł
  • zasilacz z przewodem (ładowarka do tabletu/smartfonu) (30-50 zł)
  • karta pamięci microSD 4 GB (15 zł)
  • podłączenie do sieci Internet (przewodowe lub karta WiFi-USB)
  • oprogramowanie – system operacyjny jest darmowy

Od razu wyjaśniam – układ ten nie ma wbudowanego zegara czasu rzeczywistego więc podczas uruchomienia i następnie co określony interwał pobiera aktualny czas z internetu. Można dokupić moduł zegara lecz jest to wydatek rzędu 60-100 zł.

Moduł przekaźnikowy należy dokupić osobno – na szczęście nie jest to duży wydatek. Dostępne są moduły 1, 2, 4, 8 przekaźnikowe, w zależności od potrzeb. Teoretycznie do sterowania jednym kanałem światła wystarczy jeden przekaźnik – sygnał sterujący. Ja wykorzystuję dwa przekaźniki – jeden podaje sygnał sterujący, a drugi odłącza zasilanie w nocy. Do sterowania dwoma kolorami światła (biały i czerwony) wykorzystuję 4 przekaźniki.

pk-1
płytka przekaźnika jednokanałowa

pk-4
płytka przekaźnika czterokanałowa

pk-8
płytka przekaźnika ośmiokanałowa

Oczywiście kupiłem wersję ośmioprzekaźnikową i mam jeszcze cztery kanały do wykorzystania w przyszłości.

Do sterowania układem wybrałem oprogramowanie Raspbian – system operacyjny oparty na Linuxie-Debianie. Jest to zdecydowanie najlepszy wybór gdyż ten system operacyjny jest przeznaczony do długotrwałej pracy bez konieczności resetowania systemu, a duża możliwość konfiguracji pozwala na wiele dodatkowych zastosowań.

Oprogramowanie (w wersji v0.9 :) ) opiera się na skrypcie Bash, który jest wywoływany dwa razy dziennie – jeden skrypt obsługuje świt, a drugi zmierzch. Dodatkowo w logach zapisywana jest każda zmiana stanu wyjść przekaźników – ostatnie kilka wpisów może być wyświetlane za pomocą przeglądarki internetowej. W tej wersji oprogramowania daty i odpowiadające im godziny zostały zapisane w pliku tekstowym – tym samym każdy hodowca może ustalić własne godziny.

Możliwe jest stworzenie prostej (lub rozbudowanej) strony WWW, przez którą można podglądać aktualny stan oświetlenia (jak również temperaturę, wilgotność w hodowli, a także obraz z kamerki USB). Można też sterować oświetleniem za pomocą tej strony, np. kiedy spieszymy się do hodowli z nowymi kanarkami, a tam już robi się ciemno. Jedno kliknięcie zatrzyma zmianę oświetlenia i możemy spokojnie nowe kanarki umieścić w swoich klatkach. Strona taka jest dostępna za pomocą dowolnego komputera lub smartfonu.

Zalety:

  • „komputeryzacja” hodowli :)
  • automatyczna zmiana długości dnia zapewnia pełny roczny cykl lęgowy, a tym samym lepsze wyniki w lęgach,
  • zmiana długości dnia zmienia się płynnie – skok czasu pomiędzy dniami nie przekracza 5 minut, co nie jest zauważalne dla ptaków,
  • automatyczne dostosowanie w czasie „przesuwania zegarów”,
  •  łatwe dostosowanie długości dnia do swoich potrzeb – edycja pliku tekstowego,
  • możliwość sterowania i podglądu stanu za pomocą dowolnego komputera podłączonego do internetu lub smartfona – przez przeglądarkę internetową,
  • bardzo niski pobór mocy – ok. 3 watów co nie jest osiągalne za pomocą komputera stacjonarnego (80-500 w) lub laptopa (40-70 w). Roczny koszt pracy urządzenia to ok. 14 zł.
  • możliwość wykorzystania układu do sterowania innymi rzeczami, np. oświetleniem nocnym, zamykaniem i otwieraniem rolet okiennych, wentylacją, nawilżaczem itp.
  • możliwość wykorzystania komputera również do innych celów, np. strumieniowanie obrazu z kamery USB do dowolnego miejsca (np. smartfon),
  • możliwość zdalnego dostępu do systemu, co pozwala na pomoc w konfiguracji.

Wady:

  • koszt zakupu urządzenia,
  • podłączenie urządzenia,
  • przerwy w dostawie prądu elektrycznego
  • wymagane zasilanie i ew. dostęp do sieci Internet

System operacyjny jest darmowy i można go ściągnąć z internetu. Problem w tym, że instalacja może być trochę skomplikowana dla osób, które nigdy tego nie robiły. Z drugiej strony jeśli ktoś zna się na programowaniu może napisać dowolny program i dostosować sterowanie dokładnie do swoich potrzeb.

Po przetestowaniu działania mojego oprogramowania mogę wysłać osobom zainteresowanym kartę pamięci z nagranym na niej systemem operacyjnym i oprogramowaniem sterującym tak, że po jej włożeniu do urządzenia raspberry układ będzie gotowy do pracy. Być może będzie możliwość zamówienia zmontowanego i uruchomionego układu.

Poniżej przedstawiam filmik z testów. Razpberry zasilany z baterii, połączony z siecią za pomocą WiFi USB, układ 8 przekaźników sterowanych przez smartfon. Jak widać warunki testowania nie były proste:



Monitorowanie temperatury i wilgotności

Aby np. monitorować temperaturę i wilgotność wystarczy dokupić czujnik (wykorzystałem DHT22 – 30 zł), napisać krótki program i tak można już umieszczać dane na swojej stronie lub oglądać przez smartfona:

Temperatura z ostatnich 24 godzin


Wilgotność z ostatnich 24 godzin

Dane zapisują się co 10 minut do pliku tekstowego (logu) i w każdej chwili można zobaczyć zarówno bieżącą wartość jak i wartość z dowolnego czasu lub wykres zawierający wybrany okres czasu.

 Zamieszczone przez o 10:19

Oswajanie kanarka – osiągnięcia

 Lęgi 2015, Nowy dom  Możliwość komentowania Oswajanie kanarka – osiągnięcia została wyłączona
sty 062016
 

Otrzymałem od Pani Seleny krótki filmik, na którym widać jak Biszkopt nauczył się brać słonecznik z ręki. Cieszę się, że kanarek czuje się bardzo dobrze w nowym, wspaniałym domu i życzę wszystkiego najlepszego!

 

animatedgif_Bickie_20151226


I kolejny filmik o oswajaniu kanarka – od Pani Asminy, gratujemy!




Zadowolony kanarek – Czubuś – pierwsze dni w nowym domu



i śpiewy na cały ogród



 Zamieszczone przez o 17:49

Atoksoplazmoza

 Artykuły Macieja Szansera  Możliwość komentowania Atoksoplazmoza została wyłączona
sty 022016
 

Chcę zwrócić uwagę na zakażenia kanarków pierwotniakami, potocznie określanymi jako kokcydie, z gatunków Atoxoplasma serini i Isospora serini. Nie mogłem znaleźć zbyt wielu informacji w języku polskim i także na forach dyskusyjnych, zatem zdecydowałem się na napisanie krótkiego przeglądu wiedzy o tych pasożytach na podstawie materiałów anglojęzycznych. Podaję adresy do niektórych linków i tytuł książki, skąd czerpałem informacje o tych słabo zbadanych, ale groźnych pasożytach naszych kanarków i innych ptaków.
http://www.nativebirds.co.uk/index.php?option=com_content&view=article&id=28&Itemid=28
http://www.vet.uga.edu/VPP/clerk/Sheridan/index.php
http://www.ehow.com/list_6783514_cures-bullfinch-bird-diseases.html
http://www.riverbanks.org/subsite/aig/Atoxo-recommendations.htm
„Canary health” Dr. Rob Marshall 2005 r – autor jest weterynarzem pracującym w Australii.

Pierwotniaki te nie są rzadko spotykane w naszych hodowlach, gdyż wystąpienie objawów zakażenia nimi może być maskowane dzięki profilaktycznemu podawaniu ptakom leków przeciw kokcydiom. Dorosłe ptaki bywają bezobjawowymi nosicielami. Pasożyty te stanowią duży problem nie tylko w hodowlach kanarków, lecz także łuszczaków europejskich – zwłaszcza w warunkach wolierowych. Specjaliści są zdania, że każdą wolierę zewnętrzną należy traktować jako rozsadnik atoksoplazmozy.

Źródłem zagrożenia są też hodowle zamknięte, gdzie nie przestrzega się higieny oraz profilaktycznego uodparniania ptaków. Zakażenia rzadziej występują u ptaków trzymanych w małej ilości w zamkniętych pomieszczeniach, znacznie częściej zdarzają się w warunkach wolierowych i przy dużym zagęszczeniu ptaków. Stąd w programach hodowlanych łuszczaków i innych podatnych na atoksoplazmozę ptaków stosuje się zapobiegawcze podawanie leków w trakcie całego roku hodowlanego ze szczególnym uwzględnieniem sezonu odchowu młodzieży.
Przyjmuje się, że są dwa gatunki pierwotniaków wywołujących atoksoplazmozę u kanarków: Atoxoplasma serini i Isospora serini. Są one bardzo do siebie podobne jeżeli chodzi o morfologię i cykle życiowe. Niektórzy uważają, że jest to tylko jeden gatunek (wtedy nazwa Isospora jest traktowana jako synonim), mający bardzo zróżnicowane pod względem morfologicznym stadia rozwojowe. Dla uproszczenia będę tu używał określenia Atoxoplasma. Rodzaj ten jest, jak wspomniano, pasożytem atakującym mnóstwo gatunków łuszczaków i ptaków z innych grup systematycznych np. szpaków afrykańskich i azjatyckich. To tylko przykłady wzięte z brzegu. Przy tym z reguły każdy gatunek ptaka jest atakowany przez swoisty mu gatunek Atoxoplasma. Mogą występować przeskoki pasożyta z jednego gatunku na drugi, lecz jest to nadal słabo zbadane. Atoxoplasma występująca u naszych wróbli nie atakuje kanarków. Ten typ pierwotniaków jest dużo groźniejszy i trudniejszy do likwidacji w hodowlach kanarków i innych łuszczaków, zwłaszcza europejskich, w porównaniu z „klasycznymi” kokcydiami jelitowymi. W odróżnieniu od kokcydiów jelitowych pierwotniaki te atakują, oprócz komórek jelita, komórki krwi i narządy wewnętrzne ptaków. Ptaszyńce nie przenoszą atoksoplazmy, która zdaniem naukowców zakaża ptaki tylko drogą pokarmową tj. poprzez zjadanie przez ptaki oocyst znajdujących się w zanieczyszczonej odchodami karmie itp.

Objawy i przebieg choroby: Obserwuje się występowanie czarnych plamek w podbrzuszu. Wtedy są powiększone śledziona albo wątroba lub oba narządy jednocześnie. Ptaki są osowiałe i mają rozwolnienie. Przy zaawansowanej chorobie pojawiają się charakterystyczne zaburzenia neurologiczne u ptaków. Występują wtedy problemy z utrzymaniem równowagi, w chodzeniu i ptaki mogą się przewracać do góry brzuchami. Śmierć następuje bardzo szybko. Śmiertelność młodych ptaków między 2 a 9 miesiącem życia wynosi 80%. Stwierdza się ją także w rodzinach, gdzie występują skłonności do tej choroby (czynniki genetyczne związane m.in. z supresją systemu immunologicznego oraz nosicielstwo).

Złe warunki hodowlane oraz infekcje takie, jak ornitoza lub grzybice (wziewne i pokarmowe) i wsobny chów są też czynnikami ułatwiającymi wybuch choroby „czarnych plamek”. Diagnoza atoksoplazmozy jest trudna, gdyż rzadko daje się stwierdzić oocysty i pasożyty w odchodach oraz w preparatach jelitowych. Zaleca się pobieranie odchodów ptaków przez kilka dni z rzędu poprzez zbieranie materiału do badań w godzinach popołudniowych i nocnych. Wykłada się folię na dnie klatek pod patykami po południu i zabiera się ją z odchodami rano. Pewniej stwierdza się infekcję na podstawie badań płuc, wątroby i śledziony u padłych ptaków. Dorosłe ptaki są nosicielami do 8 miesięcy. Czas nosicielstwa jest związany z długością życia komórek krwi, w których bytują pasożyty. Komórki krwi takie jak limfocyty i makrocyty żyją właśnie 8 miesięcy.

Leczenie i profilaktyka: Trudne jest leczenie ptaków zarażonych atoksoplazmozą. Nie ma leków zwalczających tego pasożyta na 100%. Można tylko kontrolować występowanie pasożytów poprzez dawkowanie od czasu do czasu leków hamujących wytwarzanie oocyst. Te ostatnie stają się szybko zakaźne po opuszczeniu organizmu ptaka. Oocysty są wydalane głównie w godzinach popołudniowych, kiedy ptaki gromadzą się w miejscach odpoczynku. Przy dużych zagęszczeniach łatwiej następuje zakażanie nowych osobników. Takie strategie życiowe zostały wytworzone drogą ewolucji.
W przypadku młodych ptaków (2-9 miesięcznych), także w okresie pierzenia się młodych, gdzie może być zagrożenie „czarną plamką” typu atoksoplazmowego należy prewencyjnie podawać m.in. lek typu Carlox/ Baycox – wersja leku podawana przez dr. Marshalla. W Polsce jest stosowany Baycox. Są różne szkoły odnośnie podawania Baycoxu ptakom. Przykładowo uważa się, że ptasiej młodzieży powinno się podawać ten lek po wylocie z gniazda i potem powtarzać dawkowanie co miesiąc. Wersja leku Carlox/Baycox, wzmacnia również odporność ptaków. Także w okresie przedlęgowym (w zimie) należy profilaktycznie stosować ten lek. Nie stwierdzono, do tej pory, wystąpienia oporności atoksoplazmy na ten preparat. Carlox/Baycox w przypadku już zarażonych ptaków ma bardzo słabe działanie, natomiast skutecznie chroni pozostałe niezainfekowane osobniki. Powtarzam jeszcze raz, że ten i inne leki nie usuwają pierwotniaków z organizmu. Hamowane jest tylko wytwarzanie oocyst. Stąd wynika konieczność podawania leku co jakiś czas i utrzymywania ścisłej higieny w pomieszczeniach hodowlanych.

Nie trzeba tu chyba mocno podkreślać, że zachowanie higieny w klatkach i wolierach jest istotnym elementem minimalizowania wybuchu atoksoplazmozy, i nie tylko jej, u naszych ptaków. Ptaki należy trzymać w klatkach z rusztami. Ważne jest kwarantannowanie ptaków. Należy prawidłowo podawać miękki pokarm i kiełkowane nasiona oraz dostarczać żwirek sterylizowany (W handlu są takie specjalnie preparowane żwirki). Powinno się dodawać preparaty oczyszczające i zakwaszające do wody. Według dr. Marshalla można zapobiegawczo dawać ptakom do picia herbatkę z mniszka lekarskiego. Podkreśla się, że kanarki muszą być bezwzględnie trzymane w suchych pomieszczeniach. W przeciwnym wypadku stają się bardzo podatne na różne infekcje.
Trzeba zwrócić uwagę, że omawiane pasożyty niestety są trudne do likwidacji przy zastosowaniu powszechnie znanych środków dezynfekcyjnych np. preparatem Virkon itp. Są preparaty niszczące w jakimś stopniu oocysty, ale nie są teraz dostępne w naszych warunkach (brak atestów). Pewną pomocą w likwidacji pasożytów może być dezynfekcja karmników i poidełek w kuchenkach mikrofalowych, jeżeli te akcesoria nadają się do takiego traktowania. Trzeba je przedtem przetestować, czy nie ulegną zniszczeniu po takim „gotowaniu”. Oczywiście nie mogą być umieszczane w mikrofalówce metalowe przedmioty! Trzeba pamiętać, żeby czas „gotowania” pojemników, w tym konkretnym przypadku, nie był krótszy niż 5 minut. Według niektórych badań oocysty kokcydiów jelitowych ulegały w dużym stopniu zniszczeniu po takim czasie dezynfekcji. Nie znalazłem danych, które dotyczyłyby likwidacji oocyst Atoxoplasma mikrofalami, ale można przypuszczać, że takie dezynfekcje są też w jakimś stopniu skuteczne. Dodatkowo można drewniane patyki opalać ogniem lub wymieniać na nowe.
Na zakończenie podam, że ornitoza, septikemia bakteryjna oraz pasożyty krwi Plasmodium wywołujące malarię ptasią, Haemoproteus i Trypanosoma także mogą dawać objawy podobne przy atoksoplazmozie. Ptaszyńce, komary oraz moskity są nosicielami pasożytów krwi. W przypadku takich infekcji u ptaków występuje m.in. utrudnione oddychanie. Niemieccy badacze uważają, że główną przyczyną czarnej plamki w Europie są zarazki z rodzaju Mycoplasma. Jest też inna choroba także zwana „czarną plamką” wywołana zakażeniem wirusowym, ale to już jest temat na osobny wpis.

W czasie dyskusji z weterynarzami zwróciłem uwagę na powtarzającą się myśl: hodowcy często nie zdają sobie sprawy z dużej liczby chorób panujących w ich ptaszarniach i nie mają nawyku częstej kontroli hodowli. Moim zdaniem, sytuacja ta wynika nie tylko z naszej niewiedzy lub niedbalstwa, lecz też z powodu niełatwego dostępu do weterynarzy specjalistów od chorób ptaków.

artykuł opracował Maciej Szanser „Pandan0”

 Zamieszczone przez o 22:23

Foniopady

 Artykuły Macieja Szansera  Możliwość komentowania Foniopady została wyłączona
sty 022016
 

Zastanawiałem się ostatnio nad nasionami trawy z rodzaju palusznik (Digitaria sp.), bardziej znanej nam hodowcom ptaków pod nazwą foniopaddy lub fonio, gdyż podaje się, że ziarna te są skutecznym środkiem kontrolującym m.in. kokcydiozę u ptaków.

Próbowałem zweryfikować te informacje na podstawie danych z publikacji naukowych. Najpierw opiszę pokrótce ten rodzaj roślin, gdyż wydaje mi się on niezwykle interesujący dla nas hodowców. Możemy zorientować się na przykładzie tej rośliny, uprawianej też jako zboże, jak naprawdę ważne jest zachowanie bioróżnorodności dla środowiska i przyszłych pokoleń. Palusznik należy do traw z rodziny wiechlinowatych (Poaceae). Niektóre gatunki są uważane za najstarsze zboża afrykańskie. Z tej racji używa się tu obrazowego stwierdzenia: zaginione zboże Afryki. W rolnictwie wykorzystuje się głównie tzw. białe i czarne fonio. Podstawowe znaczenie gospodarcze ma pierwszy gatunek: palusznik afrykański (Digitaria exilis). Uprawiany jest głównie w Afryce Zachodniej: Mali, Burkinie Faso, Senegalu i innych krajach. Pierwsze informacje o tym zbożu sięgają 14. wieku, lecz uważa się, że jest ono uprawiane od około 7000 lat. Roślina ta ma też wielkie znaczenie w kulturze ludów tamtejszego regionu. Różne odmiany uprawne fonio są związane z określonymi społecznościami zamieszkującymi ten rejon Afryki. Według mitu kosmogonicznego plemienia Dogonów w Mali, o pochodzeniu wszechświata, ziarno fonio, jest określane jako po, „zarodek świata”, z którego powstał wszechświat. Myślę, że ten mit Dogonów jest znany nam wortalowcom, gdyż, w swoim czasie, zadziwiał badaczy wiedzą tego plemienia o powstaniu i budowie kosmosu.
Rolnicy wykorzystują fonio nie tylko, jako podstawowe źródło wartościowego i smakowitego pożywienia ludzi i zwierząt gospodarskich, lecz i na cele lecznicze. W ostatnim przypadku wykorzystuje się to zboże m.in. jako pożywienie dla cukrzyków, gdyż palusznik ma niski indeks glikemiczny. Fonio nie zawiera glutenu, zatem nadaje się dla osób z nietolerancją na tę mieszaninę białek roślinnych: gluteniny i gliadyny. Ponadto ziarno fonio jest stosowane w odżywianiu ludzi z chorobami żołądka itp., poprawia kondycję dzieci i ciężarnych kobiet oraz ma zabezpieczać przed chorobami oczu. Z drugiej zaś strony może wystąpić problem zakażenia nasion grzybami, które wytwarzają, niebezpieczne dla zdrowia, aflatoksyny. Zanieczyszczenie ziaren grzybami może mieć związek m.in. z nieprawidłowym przechowywaniem nasion. O skutkach złego magazynowania ziarna my hodowcy dobrze wiemy.
Fonio ma szybki cykl rozwojowy wynoszący średnio około 8 tygodni, tak że można zbierać plony od dwóch do trzech razy w ciągu roku. Współcześnie stara się zwiększać zasięg rozprzestrzenienia tego zboża, gdyż uprzednio, do lat 80. ubiegłego wieku, spadała wielkość areałów upraw. Obecnie obserwuje się zwiększenie powierzchni upraw i wielkości plonów. Jednym z wielu czynników zanikania palusznika było wprowadzanie upraw innych zbóż. Prowadzi się teraz wiele badań naukowych, wykazujących, że palusznik afrykański, którego nasiona są traktowane jako najdrobniejszy rodzaj prosa, jest rzeczywiście bardzo starą i wartościową rośliną uprawną. Uważa się nawet, że białe fonio może pochodzić od innego gatunku palusznika (D. longiflora). Bardzo ciekawe są wyniki badań nad składem chemicznym tego zboża. Stwierdzono, że ziarna fonio zawierają duże ilości aminokwasów, zwłaszcza metioniny i cysteiny, i to z reguły większe aniżeli w innych zbożach, jak proso, pszenica, ryż i kukurydza. Szczególnie wysokie są zawartości metioniny, wyższe w porównaniu z niektórymi rodzajami prosa. Wykazano, że zawartość metioniny w fonio przekracza aż dwa razy tę stwierdzaną w jaju kurzym (!).Także zawartość ważnego aminokwasu fenyloalaniny, wspomagającego funkcjonowanie mózgu i produkcję hormonu tarczycy tyrozyny jest wyższa w nasionach palusznika niż w dwóch innych rodzajach prosa.
Fonio zawiera istotnie więcej witamin, takich jak tiamina (B1) i ryboflawina (B2), wapnia i fosforu aniżeli ryż biały. Analiza składu biochemicznego ziaren 13 znanych odmian uprawnych palusznika afrykańskiego wykazała, że zawartość białek w pełnych ziarnach może pokrywać 1/3 dziennego zapotrzebowania na proteiny u drobiu, w przypadku fosforu pokrywane jest zapotrzebowanie dzienne w granicach od ¼ do połowy. Wysoka jest też w ziarnach zawartość siarki i żelaza, Ziarna palusznika zawierać znacznie więcej pierwiastków śladowych, takich jak, magnez, cynk i mangan w porównaniu z innymi zbożami. Stwierdza się, że rośliny te wykazują odporność na różne szkodniki upraw (nicienie, grzyby) i zaleca się je stosować, jako płodozmian. Wydaje się, że na razie mało jest badań nad innymi związkami organicznymi w ziarnach fonio. Być może w bliższej przyszłości da się wyjaśnić mechanizm, obserwowanego przez hodowców ptaków, uodparniania się ptaków na kokcydia i inne czynniki chorobotwórcze po podawaniu im nasion palusznika. Trudno jest, moim zdaniem, ocenić jakość dostępnych informacji na interesujący nas problem. Są to, moim zdaniem na dziś dzień, głównie obserwacje praktyków – hodowców ptaków i weterynarzy zwłaszcza tych pracujących w regionach uprawy fonio (?). Nie udało mi się jeszcze znaleźć dokładnych danych literaturowych na ten temat. Nawet w Internecie zetknąłem się z pytaniami dotyczącymi prób ustalenia źródeł takowych informacji.

Myślę, że dopiero od niedawna zaczęto prowadzić dokładne badania nad palusznikiem afrykańskim i luka w wiedzy nad znaczeniem tej rośliny w medycynie i weterynarii będzie szybko wypełniana. Może ktoś z Was będzie skuteczniejszy ode mnie w zebraniu takich zweryfikowanych danych? Na podstawie zebranych informacji można przypuszczać, że ptaki, spożywając ten pokarm, regulują w znacznym stopniu funkcjonowanie organizmu, a za tym może iść wzrost odporności immunologicznej zwierząt. Pozytywnym efektem badań jest też dostrzeżenie wartości rodzaju Digitaria dla różnorodności biologicznej upraw rolniczych i środowiska naturalnego oraz wdrożenie uzyskanej wiedzy w praktyce. Mamy do czynienia ze wzrostem areałów upraw i plonów palusznika, i wszechstronniejszym wykorzystaniem tej cennej rośliny. Warto o tym pamiętać w kontekście obserwowanego obecnie zastraszającego tempa spadku różnorodności gatunkowej roślin i zwierząt.

Podaję też ciekawsze linki anglojęzyczne o paluszniku afrykańskim:
http://fonio.cirad.fr/index.php/fonio_en – ogólne informacje o fonio
http://www.fao.org/sd/LINKS/documents_download/millets.pdf – różnorodność upraw prosa w Afryce
http://www.lrrd.org/lrrd18/7/clot18095.htm – analiza biochemiczna genotypów fonio
http://www.pan-uk.org/files/Fonio%20Health%20Claims.pdf – zalety pokarmowe i zdrowotne fonio

 

artykuł opracował Maciej Szanser „Pandan0”

 Zamieszczone przez o 22:17

Megabakteria

 Artykuły Macieja Szansera  Możliwość komentowania Megabakteria została wyłączona
sty 022016
 

Ostatnio zainteresowały mnie megabakterie (Macrorhabdus ornithogaster), które są coraz większym zagrożeniem dla ptaków ozdobnych. Megabakterie to stara, ale nadal funkcjonująca nazwa tych groźnych patogenów. Są to stosunkowo słabo poznane pasożyty wewnętrzne, bytujące w układzie pokarmowym. Macrorhabdus ornithogaster został opisany stosunkowo niedawno, bo w roku 1981, a u kanarków po raz pierwszy w r. 1984. Bardzo trudne są badania nad tym mikroorganizmem, na początku nie wiedziano, czy to jest to bakteria, czy grzyb? Ustalono, że jest to słabo gram-dodatni pałeczkowaty organizm, o wymiarach 2-3×20-80 μm, barwiący się także metodą PAS i solami srebra. Ostatecznie został on sklasyfikowany, jako grzyb z grupy drożdżaków. Jest to fakultatywny anaerob (względny beztlenowiec), któremu sprzyja środowisko z podwyższonym stężeniem dwutlenku węgla. CO2 stanowi 10% składu pożywek laboratoryjnych stosowanych w hodowlach tego mikroorganizmu. Megabakterie bytują w żołądku, który u ptaków dzieli się na część przednią (żołądek gruczołowy – proventriculus) i tylną (żołądek mięsisty – ventriculus). Patogeny te najliczniej występują w strefie przejściowej między oboma żołądkami, potem w żołądku gruczołowym. Znacznie mniej jest tych grzybów w żołądku mięsistym. Macrorhabdus ornithogaster uszkadza gruczoły w błonie śluzowej żołądka. Z czasem następuje zniszczenie całej błony śluzowej, w rezultacie czego uniemożliwione jest trawienie pokarmu. Rzadko się stwierdza obecność pojedynczych osobników, w tym także otorbionych, w wątrobie i śledzionie. Organizmy te są też wydalane z odchodami.
Wydaje się, że słaba jest w warunkach polskich świadomość zagrożenia hodowli ptaków tym patogenem. Uważa się, że większość ptaków jest podatna na zakażenie megabakterią, zarówno hodowlane (drób, ptactwo egzotyczne itp.) i dziko żyjące. Wykazano też występowanie megabakteriopodobnych organizmów w górnych drogach oddechowych ssaków (pies, kot). Patogeny te nie są sklasyfikowane, jako organizmy stanowiące zagrożenie dla człowieka. Kwestią dyskusyjną jest stwierdzenie, czy mamy do czynienia ze zróżnicowaniem gatunkowym lub szczepowym megabakterii. Różne wyniki leczenia ptaków oraz opisy kultur tego drożdżaka wskazują na występowanie tej różnorodności, ale badania są dalej prowadzone.
W hodowlach ptaków egzotycznych najwięcej badań nad megabakteriozą (makrorabdozą) zostało przeprowadzonych na papużkach falistych (M. undulatus), gdyż początkowo pasożyt ten był najczęściej stwierdzany u tego gatunku ptaków. Jest nawet hipoteza, że pierwsze przypadki tej choroby stwierdzono u wystawowych papużek falistych w Wielkiej Brytanii. Papużki stamtąd pochodzące miały być źródłem zakażeń tym drożdżakiem w hodowlach ptaków egzotycznych na świecie. Nawet w Australii występuje poważny problem megabakteriozy wywołany importem wystawowych papużek falistych. Stwierdza się obecnie, że ten grzybek występuje u dużej liczby gatunków ptaków egzotycznych. Najbardziej podatne na infekcje zdają się być, oprócz papużek falistych, papugi nierozłączki (rodzaj Agapornis) oraz kanarki. Śmiertelność zwierząt zarażonych megabakterią wynosi 100%. O powadze problemu, jakim jest szybki wzrost liczby zakażeń tym mikroorganizmem, świadczą wyniki wielu badań. Dość wymowne są, moim zdaniem, dane weterynarzy belgijskich opublikowane w roku 2006. W okresie 5 lat ( 1999 – 2004) zaobserwowano wzrost liczby zachorowań u kanarków z 10.8% do 55.1%. Ogólnie, w tych właśnie badaniach na padłych ptakach, wykryto megabakteriozę u 28% kanarków i 22.5% papużek falistych. Liczby te są nawet znacznie wyższe w przypadku opisanych w literaturze epidemii u papużek falistych.

źródła zakażenia: nie ma do tej pory dowodów wskazujących, na sposoby zakażania się ptaków. Wiadomo, że mikroorganizmy te są wydalane z odchodami. Zatem stykanie się ptaków z zanieczyszczoną karmą oraz wzajemnie karmienie się ptaków jest prawdopodobną przyczyną zarażeń. Są przesłanki wskazujące na występowanie odporności genetycznej na zakażenia megabakteriozą. Opisano przypadek linii hodowlanej, w której nie stwierdzano tych zakażeń. Obserwowano, że pisklęta z linii podatnych na megabakteriozę, wychowywane przez przybranych rodziców z linii wolnych od pasożytów, zapadały na tę chorobę w późniejszych okresach życia. Dyskusyjna jest sprawa, czy zakażenia u ptaków tym patogenem są pierwotne czy towarzyszą innym chorobom (bada się związek między zakażeniami cirkowirusami i megabakteriami), czy są efektem spadku odporności immunologicznej u ptaków w warunkach stresu itp.

Objawy choroby: Początkowo nie obserwuje się specyficznych objawów choroby. Następuje powolny spadek kondycji ptaków. W zasadzie tylko u papużek falistych stwierdza się nagłe ostre objawy zakażenia. Ptaki w dobrej kondycji gwałtownie tracą ją i padają w ciągu 12-24 godzin od wystąpienia objawów. Przedtem mogą wymiotować krwią. Większość pozostałych ptaków (papużek falistych i innych gatunków) ma chroniczną postać choroby, która może trwać miesiącami z okresami poprawy i pogorszenia stanu ptaków. Spada wtedy ciężar ciała, mimo że nie zmienia się apetyt u ptaków. Później obserwuje się, że chore osobniki łuszczą ziarna, ale jedzą niewiele i w odchodach widzi się nieprzetrawione nasiona. Oprócz biegunki można zaobserwować też oblepienie odchodami piór wokół odbytu. W końcowych fazach choroby ptaki zaczynają wymiotować lepkim szaro-szklistym śluzem i (lub) krwią. Choroba rzadko występuje u piskląt (u strusi afrykańskich tylko pisklęta chorują), częściej u dorosłych ptaków między 1 a 5 rokiem życia. Analizy odchodów, mimo zalecanego ich zbierania przez wiele dni, nie zawsze wykazują obecność megabakterii. Badania przewodu pokarmowego padłych ptaków są podstawową metodą wykrywającą makrorabdozę (występują charakterystyczne zmiany w tkankach żołądka). Stwierdzono u chorych ptaków wzrost pH w żołądku, choć nie zawsze jest to regułą. U zdrowych i chorych papużek falistych pH treści żołądka nie zmieniało się istotnie, mimo pewnego podwyższenia zasadowości treści żołądkowej u chorych ptaków. Natomiast u kanarków następuje wyraźnie zalkalizowanie w żołądku. pH w układzie pokarmowym zdrowych ptaków wynosi od 0.7 do 2.4, a u silnie zainfekowanych megabakterią 7-7.3. Dyskusyjna jest przyczyna obserwowanej zmiany wartości pH w żołądkach ptaków.

Leczenie: Nie są opracowane w 100% metody leczenia ptaków. Obecnie podaje się im leki inhibujące rozwój grzybów. Są to amfoterycyna B, ketokonazol i nystatyna. Megabac-S (forma amfoterycyny B) jest lekiem, który ponoć ma dużą skuteczność w leczeniu ptaków egzotycznych (http://www.vetafarm.com/products/MEGABAC%252dS.html). Preparaty te są trudno dostępne i trzeba zamawiać u weterynarza. Medykamenty podaje się w ciągu 10 dni do 2 tygodni. Są to leki podawane bezpośrednio ptakom do wola lub rozpuszczane w wodzie pitnej. W ostatnim przypadku trzeba uważać, żeby pojniki nie były wystawione na działanie światła słonecznego, promienie UV obniżają skuteczność działania tych medykamentów. Efektywność działania leków jest różna, gdyż obserwuje się bardzo dobre oraz mierne efekty leczenia. Może to być związane m.in. z przypuszczalnym występowaniem różnych szczepów megabakterii albo sposobem podawania leków itp.

Stosuje się też leczenie wspomagające. Podaje się ptakom przez wiele tygodni wodę zakwaszoną kwasami organicznymi, np. octem jabłkowym, octem z białych winogron, sokiem grejpfrutowym itp. pH przygotowanej w ten sposób wody nie może spadać poniżej wartości 2.5. Zakwaszanie układu pokarmowego jest konieczne, gdyż wiemy, że w zasadowym środowisku nie zachodzą procesy trawienne. Ponadto kwaśne środowisko ogranicza rozwój megabakterii. Praktykuje się też podawanie ptakom probiotyków (kultur szczepów bakterii bytujących w przewodach pokarmowych). Preparaty te są konieczne do przywrócenia normalnego funkcjonowania układu pokarmowego chorych ptaków, ponadto bakterie ograniczają namnażanie się drożdży. Należy stosować probiotyki przeznaczone dla ptaków (np. protexin, probiotyki dla drobiu itp.). Probiotyk najczęściej podaje się rozpuszczony w wodzie. Podczas kuracji trzeba też dezynfekować pomieszczenia hodowlane. Widać stąd, że ważne jest stosowanie w hodowlach klatek z rusztami w celu poprawy higieny w ptaszarniach. Nie trzeba przypominać, że konieczne jest utrzymywanie czystości przez cały czas.
Wspomnę też, że megabakterioza nie jest przenoszona poprzez jaja wylęgowe. Sztuczny odchów piskląt, z jaj ptaków podejrzanych o makrorabdozę, jest praktykowany w celu uzyskania osobników wolnych od tego drożdżaka.
Oczywiście nie muszę podkreślać, że leczenie można przeprowadzać tylko pod nadzorem weterynarza, gdyż jest ono trudne i nie zawsze daje dobre rokowania.

Niektóre ciekawsze linki do stron i prac, które posłużyły do napisania powyższego tekstu:

anglojęzyczne:
http://www.scielo.br/scielo.php?script=sci_arttext&pid=S0102-09352006000300001&lng=en&nrm=iso&tlng=en
http://orbi.ulg.ac.be/handle/2268/6107
http://www.vet.uga.edu/vpp/clerk/Son/index.php

polska praca o grzybicach u ptaków: http://cornetis.pl/pliki/ML/2008/3/ML_2008_3_172.pdf

poglądowy rysunek przewodu pokarmowego ptaków (na dole strony):
http://forums.avianavenue.com/bird-emergency-highway-911/43576-what-guys.html

 

artykuł opracował Maciej Szanser „Pandan0”

 Zamieszczone przez o 22:12

Rzepik a rzepak

 Artykuły Macieja Szansera  Możliwość komentowania Rzepik a rzepak została wyłączona
sty 022016
 

Wychodzę z założenia, że my hodowcy mamy podstawową wiedzę o nasionach rzepiku i rzepaku, które są klasycznym składnikiem racji pokarmowych naszych kanarków. Wiadomo, że nasiona tych roślin charakteryzują się dużą zawartością białka (18-25%), tłuszczów z wysokim udziałem cennych nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3 (32-42%), witamin oraz soli mineralnych i z tego powodu są bardzo cenione przez hodowców kanarków.
Chciałem uzupełnić informacje dotyczące tych ziaren, które w jakimś stopniu pozwolą nam zrozumieć niuanse związane z ich wykorzystaniem w hodowli ptaków. Rzepik albo kapusta właściwa polna (Brassica campestris syn. B. rapa) oraz rzepak inaczej kapusta rzepak (Brassica napus) są jednymi z najważniejszych gospodarczo roślin oleistych i ich nasiona są ważnym składnikiem pasz dla zwierząt gospodarskich. Są to tanie nasiona, zatem ich użycie w komponowaniu mieszanek dla ziarnojadów obniża koszty takiej paszy. W hodowli kanarków rzepik lub rzepak stanowią z reguły około 20% składu mieszanki ziaren podawanej ptakom. Taki jest też najczęstszy procentowy udział tych ziaren w mieszankach stosowanych w żywieniu kanarków doświadczalnych w badaniach naukowych (genetycznych, fizjologicznych i behawioralnych).
Udział rzepiku bądź rzepaku może być znacznie większy w mieszankach sporządzanych dla kanarków harceńskich. Natomiast nasiona te moczone lub skiełkowane stanowią czasami jedyny rodzaj ziaren w tej formie spośród wielu możliwych do skarmiania w okresie lęgów lub pierzenia się ptaków.
Na podstawie licznych danych literaturowych można stwierdzić, że stosowanie nasion rzepiku i rzepaku jako paszy dla zwierząt jest obwarowane różnymi zastrzeżeniami i ograniczeniami. W całej roślinie, a nie tylko w nasionach, jest m. in. spora zawartość związków organicznych zwanych glukozynolanami, które w dużych ilościach są bardzo szkodliwe dla ludzi i zwierząt. Są to siarkowe glikozydy, zawierające cząsteczkę glukozy (wiązanie β-D-tioglukozydowe), siarkę oraz łańcuch boczny, pochodną aminokwasową. Bogatym źródłem glukozynolanów są właśnie rośliny z rodziny kapustowatych Brassicaceae. Związki te pełnią między innymi ochronną rolę; zabezpieczają rośliny przed szkodnikami i częścią roślinożerców, natomiast stają się szkodliwe po spożyciu przez zwierzęta gospodarskie, gdy rozkładają się na prostsze substancje zaburzające fizjologię konsumentów.

Według danych literaturowych omawiane formy kapusty nie różnią się zbytnio między sobą pod względem zawartości omawianych związków organicznych. Ponadto występuje ogromna ilość różnych odmian oraz krzyżówek rzepaku i rzepiku z innymi kapustowatymi, które uzyskuje się w celu zmniejszenia zawartości szkodliwych dla ludzi związków m. in. glukozynolanów i kwasu erukowego. Obie grupy substancji wywołują podobne zaburzenia u ludzi i zwierząt.

Dzisiejsze unowocześnione odmiany rzepaku i rzepiku charakteryzują się znacznie obniżoną zawartością obu tych grup związków w porównaniu ze starymi, zatem opiszę łącznie dane z wielu badań nad wpływem nasion i ich pochodnych (mączka paszowa) tychże roślin na funkcjonowanie zwierząt hodowlanych.

Tripathi i Mishra w pracy przeglądowej (2007) podają, że zbyt wysokie zawartości glukozynolanów w nasionach lub mączce z nasion z reguły powodują, choć nie zawsze, negatywne skutki u zwierząt hodowlanych (owce, bydło, konie, świnie, króliki, drób i ryby). Następuje zmniejszenie konsumpcji paszy oraz spadek przyrostu masy ciała. Występują też groźne zaburzenia endokrynologiczne – upośledzenie działalności tarczycy z powodu spadku dostępności jodu. Ponadto dowiedziono, że uszkadzane są też wątroba, żołądek, nerki i płuca. W innym źródle podano, że wspomniane wyżej zaburzenia w funkcjonowaniu tarczycy mogą mieć wpływ na obumieranie embrionów w jajach ptaków. Ponadto Tully i inni (2000) podają, że stłuszczone wątroby są regularnie stwierdzane podczas sekcji u prawie wszystkich kanarków niezależnie od ich wieku, podczas gdy u innych ziarnojadów są obserwowane bardzo rzadko. Stłuszczenia te nie są powiązane z konkretnymi chorobami. Została wysunięta hipoteza, że w związku z rutynowym podawaniem kanarkom dużej ilości rzepiku i rzepaku (czasem aż do 60%) w mieszankach ziarnowych, niektóre z glukozynolanów zawarte w tych nasionach zaburzają gospodarkę tłuszczami i przez to wywołują zmiany chorobowe wątroby. Z drugiej zaś strony badania twórców powszechnie uprawianej uszlachetnionej odmiany rzepaku canola (kraj pochodzenia Kanada) dla celów konsumpcyjnych i paszowych, nie wykazały istotnych statystycznie różnic w konsumpcji nasion, przyrostach masy ciała i w behawiorze między grupami kanarków i królików żywionych różnymi, w tym transgenicznymi odmianami rzepaku.

Te badania przeprowadzone przez firmę produkującą rzepak canola budzą wiele wątpliwości, gdyż nie podano dokładnie zastosowanych metod badawczych oraz statystycznych. Przynajmniej ja nie dotarłem do takich informacji na dziś dzień.
Aby uzmysłowić nam hodowcom ważność stosowania właściwych odmian nasion w hodowli ptaków podaję przykładowo kilka liczb dotyczących glukozynolanów. W starych odmianach rzepaku i rzepiku średnia zawartość glukozynolanów wynosi 166 (125-207) µmoli g-1 suchej masy bezpopielnej paszy, podczas gdy w nowych odmianach jest ich znacznie mniej – średnio 38 (9 – 69) µmoli g-1 suchej masy bezpopielnej karmy. W Polsce przyjmuje się, że poziom glukozynolanów w produktach spożywczych dla ludzi nie może przekroczyć 25 µmoli g-1 suchej masy ziaren. W innych krajach są stosowane odmienne od naszych kryteria. W przypadku drobiu też są podawane rozbieżne wartości dopuszczalnej zawartości glukozynolanów w paszach.

Tripathi i Mishra (2007) na podstawie przeglądu literatury światowej uważają, że przy chowie brojlerów i kur nieśnych zawartość tych substancji nie powinna przekroczyć 6-10 µmoli g-1 suchej masy bezppopielnej paszy. Jak widać jest to wartość znacznie niższa aniżeli ta zalecana dla ludzi. Bada się też różne sposoby dezaktywacji omawianych związków w ziarnach i mączkach rzepakowych. W czterech pracach podano, że w wyniku moczenia nasion rzepaku w wodzie (od 6 do 24 godzin) rozłożyło się od 7 do 36% glukozynolanów. W żywieniu kanarków stosuje się nasiona pochodzące z upraw jarych a nie ozimych. Te pierwsze mają niższe zawartości szkodliwych związków w porównaniu z nasionami z upraw ozimych.
Do napisania tych informacji skłoniły mnie dyskusje z hodowcami oraz dane literaturowe o żywieniu ptaków. Mamy do czynienia z różnymi jakościowo ziarnami rzepiku i rzepaku w handlu. Te przydatne do hodowli ptaków są znacząco droższe od gorszych jakościowo odmian. Wiemy z praktyki, że kanarki i inne ziarnojady konsumują suche ziarno rzepiku w znacznie mniejszych ilościach w porównaniu z innymi gatunkami nasion. Z kolei moczone lub kiełkowane nasiona są dość chętnie spożywane przez naszych pupili i wykorzystuje się to przy odchowie piskląt. Hodowcy obserwują jednak, ze pewne partie namoczonych i kiełkowanych nasion rzepaku lub rzepiku są pomijane przez kanarki i być może przyczyną tego są wysokie zawartości szkodliwych związków organicznych. Wydaje mi się, że czasem inne rodzaje kiełkowanych nasion niż rzepik lub rzepak są preferowane przez ptaki.

Ja osobiście nie podaję kiełkowanego rzepiku ptakom. W zamian używam do kiełkowania mieszanki nasion roślin łąkowych lub leśnych. W ten sposób próbuję uzyskać dużą różnorodność pokarmów podawanych ptakom w okresie lęgowym i podczas pierzenia się. Wiadomo też, że stosowanie rzepiku w dużych ilościach przez hodowców kanarków harceńskich stanowi element pewnego kanonu. Według hodowców tej rasy kanarków podawanie rzepiku ma służyć lepszemu przechodzeniu ptaków przez okres pierzenia i generalnie uzyskuje się efekt tonizujący. Kanarki harceńskie w okresie nauki śpiewania dostają z nasion tylko rzepik. Konsumpcja rzepiku ma poprawiać śpiew samców m.in. poprzez zmianę barwy dźwięków. Abstrahuję tutaj od znanego nam faktu, że kanarki harceńskie mają zmutowany aparat głosowy, co owocuje specyficznym niskim tembrem głosu.
Podsumowując rozważania, można stwierdzić, że zachodzi tutaj pewne podobieństwo w skutkach podawania rzepiku i rzepaku kanarkom i zwierzętom gospodarskim. Czy kanarki wskutek trwającej wieki hodowli i ewolucji przystosowały się częściowo do toksycznych właściwości rzepiku i rzepaku? A może negatywne efekty spożywania tych nasion są widoczne dopiero po dłuższym czasie życia poszczególnych osobników? Podałem wcześniej, że obserwuje się stłuszczenie wątroby u prawie wszystkich kanarków poddanych sekcji weterynaryjnej. Jak to się ma do wyników lęgowych w naszych hodowlach? Czy jesteśmy wystarczająco świadomi, że w handlu możemy mieć do czynienia z kontrastowymi pod względem składu chemicznego nasionami rzepiku i rzepaku?

A może można przyjąć w tych rozważaniach poprawkę, że obecnie na polskim rynku jest coraz większy udział nasion pochodzących z uszlachetnionych odmian roślin kapustowatych i w związku z tym znika część problemów hodowlanych związanych ze stosowaniem rzepiku i rzepaku? Produkowane są już pasze (oparte na nasionach rzepiku i rzepaku) dla drobiu i innych zwierząt zawierające obniżone zawartości glukozynolanów. Mogą o tym też świadczyć w pewnym stopniu wyniki ostatnich badań w Polsce. Stwierdzono że nowe odmiany rzepaku i rzepiku, w związku ze znacznie obniżoną w porównaniu ze starymi odmianami zawartością glukozynolanów i kwasu erukowego, są chętniej konsumowane przez dzikie zwierzęta (sarny, jelenie i gęsi), które przez to wyrządzają szkody w uprawach tychże roślin.
Trzeba też pamiętać o gorącej dyskusji między zwolennikami a przeciwnikami nowych odmian zmodyfikowanych genetycznie roślin uprawnych w tym rzepaku typu canola. Przytaczane są argumenty przemawiające za szkodliwością olejów wytwarzanych z canoli. Przeciwnicy nowych odmian uważają, że nie zbadano długofalowych skutków wprowadzenia uszlachetnionych roślin kapustowych i innych na środowisko i zdrowie człowieka oraz towarzyszących mu zwierząt.
Pozdrawiam

Podaję linki do ciekawszych artykułów na temat rzepiku i rzepaku w języku angielskim i polskim. Można dokładniej dowiedzieć się o omawianych wyżej związkach i nie tylko. Polecam.
http://www.pakbs.org/pjbot/PDFs/40%286%29/PJB40%286%292461.pdf
Abbas et al. 2008 Pakistan
http://www.ib-pan.krakow.pl/pubs-pdf/Wiadomosci%20Botaniczne/1995/39_a49-58.pdf
Glukozynolany
http://pubserv.uprp.pl/publicationserver/Temp/7ieh4a89ee1u5l79738u7urcm6/EP2002711T3.pdf
patent na odmianę rzepaku

artykuł opracował Maciej Szanser „Pandan0”

 Zamieszczone przez o 22:04

Dzikie kanarki – oportuniści lęgowi (fotoperiodyzm)

 Artykuły Macieja Szansera  Możliwość komentowania Dzikie kanarki – oportuniści lęgowi (fotoperiodyzm) została wyłączona
sty 022016
 

Na wortalach odbywa się z krótszymi lub dłuższymi przerwami dyskusja na temat regulacji długości dnia w ujęciu rocznym w hodowli kanarków (Serinus canaria). Hodowcy zastanawiają się, dlaczego kanarki rozmnażają się o różnych porach roku. Dyskutuje się nad tym, jak należy sterować długością dnia, żeby uzyskać optymalne wyniki hodowlane. Są prowadzone dyskusje nad wyższością lęgów późnozimowych nad wiosennymi i odwrotnie. Są różne szkoły zimowania ptaków. Niektórzy trzymają w tym okresie samce i samice osobno, a inni razem.

Warto przypomnieć definicje związane z fotoperiodyzmem, ponieważ są one konieczne, aby zrozumieć obecny stan wiedzy nad wpływem zmian w długości dnia na cykl życiowy kanarków. Definicje przytaczam m.in. na podstawie pracy Zawilskiej i Nowaka (2006).
Fotoperiodyzm ─ fizjologiczna reakcja organizmu na zmianę czasu trwania okresów ciemności i światła w rytmie okołodobowym związana z działaniem zegara biologicznego. U podstaw fotoperiodyzmu leżą zjawiska fotoindukcji (zaprogramowana genetycznie odpowiedź organizmu na skracanie się lub wydłużanie dnia) i fotorefrakcyjności (zachodząca stopniowo adaptacja organizmu do skracającego się lub wydłużającego dnia). Fotorefrakcyjność jest też definiowana przez maksymalną regresję gruczołów płciowych po długim okresie fotostymulacji, po którym ta regresja gonad nie jest odwracalna pomimo zastosowania 24 godzinnej stymulacji świetlnej (Hammer 1968 za Hurley i in. 2008). Okres indukcji świetlnej nazywany jest fotoperiodem, a graniczna wartość czasu trwania dnia lub nocy, uruchamiająca procesy fizjologiczne i behawioralne to fotoperiod krytyczny.

U gatunków ze strefy umiarkowanej warunki sprzyjające rozrodowi występują w ściśle określonej porze roku. Sezonowość gatunków fotoperiodycznych jest regulowana przez wydłużający się dzień na wiosnę i równolegle następujący wzrost poziomu hormonów płciowych np. testosteronu. Zmiany fotoperiodyczne działają bezpośrednio lub poprzez synchronizację endogennego rytmu całorocznego. Stwierdzono, że jeżeli utrzymuje się samce i samice kanarków (rasy border) przez 10 tygodni w warunkach długiego dnia (14 godz./10 godz. dzień/noc), to następuje regresja gonad, spada poziom testosteronu oraz zaczyna się okres pierzenia się ptaków.
Jest to odpowiedź zgodna z początkiem nastania fotorefrakcyjności u ptaków to jest niereaktywności na poprzednio stymulującą długość dnia. Ptaki stały się z powrotem fotosensytywne (powrót reakcji gonad na wydłużający się dzień) po 6. tygodniowej ekspozycji na krótki dzień (8 godz/16 godz. dzień/noc) (Hurley i in. 2008). Dokładny czas ”otwarcia okna” lęgowego jest tutaj determinowany przez minimalny fotoperiod inaczej „krytyczną długość dnia”.
Innymi czynnikami regulującymi rozpoczęcie okresu rozrodu oprócz rozwoju fotorefrakcyjności są czynniki środowiskowe jak: pokarm, temperatura i opady oraz behawioralne interakcje między zwierzętami. Uważa się, że te wszystkie czynniki determinują nastąpienie i długość trwania sezonu rozrodczego. Obserwuje się czasem odchylenia np. dodatkowe lęgi jesienne wywołane dostępnością pożywienia, wody i innymi czynnikami (epoletnik trójbarwny – Agelaius tricolor, wróbel domowy – Passer domesticus itp.). Są to przypadki częściowego oportunistycznego rozmnażania się, czyli po części niezależne od fotoperiodyzmu u tych gatunków. Zeberki (Taeniopygia guttata) oraz wikłacze czerwonodziobe (Quelea quelea) są uważane za gatunki, których okresy lęgowe nie są związane z fotoperiodyzmem, lecz z dostępnością wody, pokarmu i obecnością zielonych roślin w środowisku.
Dokładniejsze badania nad zeberkami sugerują jednak, że nie jest to gatunek w pełni oportunistyczny lęgowo. Fotoperiodyzm w połączeniu z czynnikami środowiskowymi odgrywa ważną rolę w kontroli rozrodu tych ptaszków, co wykazano w badaniach terenowych i eksperymentalnych (Zann 1996, Bentley i in. 2000). Zeberki przystępowały do lęgów w okresie 2 – 4 miesięcy po wystąpieniu opadów.

Dobrze znanym przykładem ptaków rozmnażających się w zależności od dostępu pokarmu są krzyżodzioby (Loxia spp.), które mogą wyprowadzać młode w okresie zimowym, gdy są duże ilości szyszek roślin iglastych, których nasiona są podstawowym źródłem pożywienia dla tych ptaków. Obserwuje się wtedy bardzo wczesne, bo już styczniowe lęgi u tego rodzaju (Edelaar i in. 2003). Okazuje się, że kanarki też charakteryzują się oportunizmem lęgowym. Świadczą o tym wyniki wieloletnich badań nad cyklem życiowym dzikich kanarków z Madery i jego uwarunkowaniami. Myślę, że te dane w pewnym stopniu pomogą nam zrozumieć problemy oraz sprzeczności w doświadczeniach różnych hodowców, jeżeli chodzi o sposoby prowadzenia lęgów.

Na początek podam kilka podstawowych informacji o dzikich kanarkach. Ptaki te występują tylko na trzech archipelagach wysp wulkanicznych: Wyspach Kanaryjskich, Azorach i Maderze (około 28-40 N). Te i inne grupy wysp znajdują się w regionie zwanym także Makaronezją (Wyspami Szczęśliwymi) na zachód od wybrzeży Europy i Afryki. Stwierdzono małe zróżnicowanie genetyczne i morfologiczne wśród kanarków na wyżej wymienionych wyspach oraz brak wyraźnego przepływu genów między badanymi populacjami ptaków (Dietzen i inni 2006). Na tej podstawie wyprowadzono ostrożne wnioski, że te archipelagi zostały niedawno skolonizowane przez kanarki, które wytworzyły odizolowane od siebie populacje, ale też zaznaczono, że konieczne są dalsze badania nad ewolucją tego gatunku w Makaronezji.

Kanarki przystępują do lęgów na poszczególnych wyspach w różnym czasie. Snow i Perrins (1998) podają, że na Wyspach Kanaryjskich jajka są składane w okresie od stycznia do lipca, na Maderze od marca do czerwca z kwietniowym i majowym maksimum zniesień, a na Azorach od marca do lipca z największą ilością lęgów w maju i czerwcu.
Późniejsze wieloletnie badania na Maderze wykazały, że okres rozpoczęcia lęgów u kanarków może być bardziej rozciągnięty w czasie w porównaniu z poprzednimi obserwacjami dla tego archipelagu (Leitner i in. 2003, Voigt i in. 2007).
Niemieccy badacze prowadzili badania terenowe i wolierowe nad cyklem życiowym dzikich kanarków. Interesowało ich, w jakim stopniu fotoperiod (zima: 10,9 godz./13,1 godz. dzień/noc – najkrótsze dni 21 – 26 grudnia, lato: 15,2 godz./8.8 godz. dzień/noc – najdłuższe dni 18 – 25 czerwca) i inne czynniki środowiskowe (temperatura, opady, dostępność pożywienia) wpływają na zachowania socjalne ptaków, śpiew samców, przebieg łączenia się w pary oraz odbywanie lęgów. Analizowano także poziom testosteronu u samców.
Kanarki na Maderze; na wysepce Ilhéu Chão, gdzie prowadzono obserwacje (32°35’ N, 16°32’ W) w latach 1995 – 1999 odbywały lęgi od początku lutego aż do przełomu czerwca i lipca. W tym okresie maksymalne opady poprzedzające okres lęgowy ptaków występowały w grudniu i styczniu. Natomiast w latach 1999 i 2001 lęgi rozpoczęły się 6 tygodni wcześniej niż normalnie. Przyczyną tego faktu było wystąpienie w październiku i listopadzie wcześniejszych niż zwykle silnych opadów, a w konsekwencji nastąpiło przyspieszenie okresu wegetacji roślin (Leitner i in. 2003). W roku 1999 lęgi kanarków zaczęły się przed przesileniem zimowym; w połowie grudnia, znaleziono 8 kompletnie wykończonych gniazd i zaobserwowano 10 samic zbierających materiał gniazdowy. Natomiast 30 grudnia 2001 znaleziono 6 wykończonych gniazd. W tych okresach obserwowano już uformowane pary i kopulacje u ptaków.

Stwierdzono też wysoki poziom testosteronu u samców odpowiadający wartościom tego hormonu w okresach lęgowych, rozpoczynanych w lutym w latach 90. Równolegle wystąpiła obfitość pokarmu wywołana opadami deszczu w październiku i listopadzie. Uważa się, że u gatunków strefy umiarkowanej dostępność pożywienia moduluje początek sezonu rozrodczego w ramach fotoperiodu. W przypadku opisywanych obserwacji fotoperiod wyraźnie nie był głównym czynnikiem stymulującym lęgi, gdyż zaczęły się one w okresie najkrótszych dni w roku. Nie stwierdzono też wyraźnego związku między temperaturą powietrza a czasem rozpoczęcia lęgów.

Opady z kolei wpływają istotnie na wzrost roślin, jako że na tej wyspie nie ma stałych źródeł wody i tylko obfite i regularne deszcze mogą zabezpieczyć wzrost i kwitnienie roślin. Zatem podobnie, jak w przypadku zeberek (Taeniopygia guttata) zaistniała korelacja między wystąpieniem kilka miesięcy wcześniej obfitych opadów, a wzrostem ilości roślin stanowiących źródło pokarmu dla ptaków. Z drugiej zaś strony obfite opady na Maderze są skorelowane z silnymi sztormami. Oznacza to, że większość gniazd ptaków ulega w takiej sytuacji zniszczeniu. Tylko w okresach sporadycznych opadów należy się spodziewać udanych lęgów.
Interesujące jest, jak kanarki regulowały swoim systemem hormonalnym niezależnie od fotoperiodu? Wiadomo, że w przypadku gatunków absolutnie fotorefrakcyjnych krytyczna długość dnia działa inhibująco na system hormonalny zwierząt. Można przypuszczać, że kanarki są względnie fotorefraktywne tzn., że dni krótsze od tych z krytyczną długością działają neutralnie a nie inhibująco na system hormonalny ptaków (Sharp 1996).
W relatywnie suchszych latach ptaki rozpoczynają lęgi w lutym, pomimo małych opadów w poprzedzających miesiącach. W tym przypadku fotoperiod jest głównym czynnikiem, determinującym czas rozpoczęcia lęgów u ptaków w okresie braku stymulujących innych czynników środowiskowych (dostępność wody, pokarmu) (Leitner i in. 2003). Trzeba zwrócić uwagę na równie istotną rolę interakcji między ptakami w okresach poprzedzających lęgi.

Dzikie kanarki tworzą już stałe monogamiczne pary na 3-4 miesiące przed właściwym okresem lęgowym. Połączenie czynników środowiskowych i socjalnych tworzy kombinację determinującą możliwość wejścia ptaków w okres rozrodu. W konsekwencji ptaki w obliczu dobrych warunków środowiskowych mogą szybko dostosowywać systemy hormonalne do rozpłodu.

Wiadomo, że trudno jest wzbudzić u kanarków chęć do lęgów w okresie refrakcyjności – stanu uśpienia gruczołów płciowych. Dopiero po wejściu gonad w stan maksymalnej regresji, może nastąpić ich przebudzenie. W innym przypadku nie da się uzyskać pobudzenia płciowego u ptaków, nawet w warunkach wydłużania dnia. Wygląda też na to, że w grudniu można przełamać ten stan spoczynku i ptaki są stymulowane lęgowo przez korzystne niefotyczne (niezwiązane ze światłem) czynniki środowiskowe.
U pokrewnego kanarkom hiszpańskiego gatunku osetnika zwyczajnego (Serinus citrinella) też zaobserwowano oportunistyczną strategię lęgową regulowaną przez dostępność pożywienia, w tym przypadku nasion sosny (Borras i Sennar 1991 za Leitner i in.2003). W celu weryfikacji wyników obserwacji dzikich kanarków autorzy rozważali ewentualny wpływ ocieplenia klimatu lub działalności człowieka na przyśpieszenie lęgów u ptaków.
Na przykład w Wielkiej Brytanii zaobserwowano wcześniejsze niż uprzednio rozpoczynanie lęgów wiosennych u 44 gatunków ptaków w ostatnich 30. latach (Crick i in.1997 za Leitner i in. 2003). Dane pogodowe dla Madery nie pozwalają na wysunięcie przesłanek sugerujących działanie zmian klimatycznych na zachowania rozrodcze kanarków. Ponadto nie stwierdzono destrukcyjnego wpływu człowieka na środowisko niezamieszkałej wysepki Ilhéu Chão, gdzie prowadzono badania.
Badacze postanowili zweryfikować obserwacje terenowe wskazujące na oportunistyczny przebieg lęgów kanarków: zależny od dostępności wody i pokarmu a nie od fotoperiodu. W tym celu prowadzono w latach 1996 – 2007 w wolierze wewnętrznej hodowlę stadną dzikich kanarków pochodzących z tejże wysepki. Wykorzystano ptaki z odłowu, jak i pozyskane od niemieckich hodowców (Voigt i in. 2007). W wolierze przez cały czas trwania doświadczenia były zawieszone gniazdka i dostępny materiał do ich budowy. W roku 2004 badano wpływ sztucznych opadów, a w roku 2005 znaczenie obecności zielonych roślin na zachowania lęgowe kanarków w okresach listopad – grudzień, zatem wtedy kiedy następowało dalsze skracanie długości dnia.

Zastosowanie sztucznego deszczowania w roku 2004 nie spowodowało przyspieszenia lęgów u ptaków i samice zaczęły budować gniazda dopiero w marcu następnego roku, podobnie, jak w poprzednich latach badań, a lęgi zakończyły się w połowie sierpnia.

W roku 2005 pod koniec listopada wprowadzono do woliery żywe rośliny, w tym, kępy trawy wiechliny łąkowej (Poa pratensis), bambusów (Phyllostachys aureosulcata) i świerki białe (Picea glauca conica). Po około 3 tygodniach od wprowadzenia roślinności do woliery zaobserwowano, że wszystkie ptaki przystąpiły do budowy gniazd. Pierwsze niekompletnie zbudowane gniazda zaobserwowano 19 grudnia. Dwie samice złożyły pierwsze jaja 27 i 28 grudnia, ale z tych zniesień nic się wylęgło. W połowie stycznia wszystkie samice skończyły składanie jaj i pierwsze młode pojawiły się na początku lutego. Lęgi zostały zakończone 30 czerwca.

W kolejnym roku badań, kiedy nie przeprowadzano żadnych manipulacji eksperymentalnych kanarki zbudowały pierwsze kompletne gniazdo dopiero pod koniec lutego roku 2007. Stwierdzono wyższy poziom testosteronu u samców w okresie wprowadzenia roślinności do wolier w porównaniu z tym samym okresem bez manipulacji (2006). Ptaki wolierowe nie wykazywały się wcześniejszymi zachowaniami lęgowymi w ciągu 8 lat poprzedzających manipulacje eksperymentalne oraz w latach gdzie zastosowano deszczowanie i zaprzestano doświadczeń.

Z tego wynika, że dzikie kanarki są prawdopodobnie względnie fotorefrakcyjne i krótkie dni działają tutaj raczej neutralnie, a nie hamująco na ich system reprodukcyjny. W konsekwencji w okresie krótkich dni zimowych przy sprzyjających warunkach środowiskowych następowało uaktywnienie się gonad, po okresie jesiennej refrakcyjności, co w rezultacie wyzwalało zachowania lęgowe w warunkach dalszego skracania się długości dnia w grudniu. Przyspieszenie okresu wegetacji roślin jest wystarczającym czynnikiem środowiskowym pobudzającym zachowania reprodukcyjne ptaków przy braku wydłużania się dni. Taki stymulujący efekt żywej roślinności na rozród w okresach przejściowych tzn. krótkich dni został też opisany dla innych gatunków ptaków i gryzoni (za Voigt i in. 2007).
Nasuwa się tu kolejne pytanie, jaka jest natura oddziaływania okresu wegetacji roślin na zachowania lęgowe kanarków. Czy jest to efekt wizualny, czy też związany ze strukturą przestrzenną roślinności i składnikami zapachowymi, czy też wartości odżywcze działają stymulująco na ptaki. W tym celu zostały przeprowadzone kolejne eksperymenty (Voigt i in. 2011). W tej publikacji autorzy prezentują dane, które potwierdzają stymulujące znaczenie żywych roślin na przyspieszenie lęgów u kanarków. Okazało się, że żywa roślinność jest najsilniejszym bodźcem lęgowym i powoduje przystąpienie ptaków do rozrodu nawet do 2 miesięcy wcześniej w porównaniu z grupą kontrolną zwierząt (bez roślin). Stwierdzono, że umieszczenie sztucznej roślinności w wolierach, podawanie ekstraktów z roślin do wody oraz aromatyzowanie nimi powietrza nie pobudzało ptaków do rozrodu. Dane te także sugerują, że w celu korzystania z niefotoperiodycznych informacji wpływających na czas rozmnażania się, ptaki muszą być w stanie integrować i przetwarzać różne multisensoryczne bodźce. Pojedyncze czynniki niefotosensoryczne nie są w stanie wpływać na regulację czasu rozpoczęcia rozrodu u zwierząt.

W konkluzji można przyjąć, że kanarki są gatunkiem o oportunistycznym przebiegu lęgów. W cyklu fotoperiodycznym występuje zjawisko fotorefrakcyjności, czyli regresji gonad, gdzie ponowna fotosentysywność ptaków następuje po wielotygodniowej ekspozycji kanarków na krótki dzień. W okresach przejściowych między krótkimi a długimi dniami ptaki reagują na niefotyczne czynniki środowiskowe, które mogą wydłużać lub przyśpieszać okres rozpoczęcia lęgów. W warunkach słabej dostępności pożywienia i wody w środowisku ptaki przystępują do lęgów w okresach wydłużającego się dnia tzn. w lutym – marcu. Interakcje między ptakami są ważnym elementem w przetwarzaniu bodŹców środowiskowych regulujących rozmnażanie się zwierząt. Dzikie kanarki tworzą pary już kilka miesięcy przed właściwymi lęgami i w takim przypadku ptaki mogą szybko dostosowywać aktywność rozrodczą do zmian w ich środowisku.

Mówiąc prościej – przy długim dniu są lęgi, a wraz ze skracaniem się dnia następuje wchodzenie ptaków w czas spoczynku. Są krytyczne długości dni zarówno długich i krótkich, gdzie następuje pobudzenie lub wygaszanie ptaków. Jednak ekspozycja na długi dzień nie działa lęgowo w nieskończoność. Po jakimś czasie nastąpi wygaszenie gonad według zegara wewnętrznego lub inaczej przy zbytnim przedłużeniu okresu długich dni. Hurley i inni (2008) utrzymywali doświadczalne ptaki w laboratorium przez 18-19 tygodni (ponad 4 miesiące) przy długości dnia 14 godzin. Początek fotorefrakcji, mierzony spadkiem poziomu testosteronu i średnicy gonad oraz czasem rozpoczęcia pierzenia się ptaków, zaznaczył się wyraźnie po 10 tygodniach doświadczenia. Po tym okresie stwierdzono u samców prawie zerowy poziom testosteronu oraz zaznaczenie się spadku średnicy jąder w 11. tygodniu eksperymentu. Pierzenie się ptaków zakończyło się w 16 tygodniu badań i w tym czasie gruczoły rozrodcze były w stanie maksymalnej regresji. W celu odblokowania fotostymulacji u ptaków, trzeba było przetrzymać kanarki przez 6 tygodni przy krótkim dniu (8 godzin), żeby gonady zaczęły ponownie wchodzić w rytm rozrodu.

Gdy prowadzimy rozważania na temat wpływu zmian długości dnia tudzież innych czynników na aktywność lęgową kanarków, to przy porównaniu między sobą cykli w hodowli i naturze powinniśmy brać pod uwagę dane z Madery. O ile dobrze się orientuję, tylko tam szczegółowo zanalizowano wpływ warunków środowiskowych (temperatury powietrza, opadów i dostępności pożywienia) na cykl lęgowy miejscowej populacji kanarków. Podałem w opracowaniu, że według danych zebranych przez badaczy, zmiany temperatur otoczenia nie miały większego wpływu na cykl życiowy ptaków. Średnie temperatury powietrza w okresie lęgowym i w zimie mieściły się w zakresie od 14,9 C w lutym 1996 do 23,9 C w sierpniu 1999 i 2001, zatem maksymalna rozpiętość temperatur wyniosła 9 C.
Jeżeli chodzi o długość dnia, to w lutym, kiedy ptaki z reguły rozpoczynały lęgi, to dzień był dłuższy o 1 godzinę w porównaniu z najkrótszymi dniami w grudniu. Najbardziej istotny był wpływ opadów (na wyspie nie ma stałych źródeł wody – według autorów), a co za tym idzie dostępność pożywienia dla ptaków. Powierzchnia badanej wyspy jest pokryta nisko rosnącą roślinnością (<2 m); nie ma drzew, a najwyższymi roślinami są krzewy dzikich oliwek (Olea europaea) i jaśminu (Jasminum odoratissimum). W suchym okresie nielęgowym dostępność roślin pokarmowych jest znacznie ograniczona. Rośliny te występują obficie i kwitną głównie w okresie od lutego do czerwca. Są to roczne trawy: Avena sterilis i Lolium lowei i jednoroczny sukulent Mesembryanthemum crystallinum. Poza tym bazę pokarmową stanowią także chwasty, jak np. Chenopodium murale i Sonchus oleraceus, i inne (Press and Short 1994 za Leitner i in. 2003). Ptaki żywią się zarówno nasionami i kwiatami tych roślin.
Uważam, że warto przeliczyć ilość tygodni z krótkimi dniami, jaka jest niezbędna do prawidłowej fotostymulacji ptaków w warunkach naturalnych.
Faktycznie nie można chaotycznie doświetlać ptaków w zimie według własnego widzimisię. Kiedyś nie było mnie przez parę tygodni w zimie w domu i ptaki miały włączane wieczorem światło o bardzo różnych godzinach. Na wiosnę okazało się, że samice nie poszły prawidłowo w lęgi. Zaczęły one i część samców pierzyć się na nowo, i to w ogrzewanym pomieszczeniu. Na lęgach były tylko te ptaki, które pojawiły się w mojej hodowli późną zimą, zatem te, które prawidłowo przeszły cykl skracania dnia. Samica, która nie weszła w lęgi w tym feralnym roku, następnej wiosny prawidłowo wyprowadziła kilka lęgów.

Szukałem jeszcze innych prac, gdzie sterowano długością dnia kanarków lub trzymano ptaki przy naturalnych zmianach fotoperiodu. Chciałem się przekonać, jaka może być maksymalna długość krótkiego dnia w okresie spoczynku kanarków. Podaję cztery przykłady długości krótkich dni, przy których ptaki znajdowały się w stanie spoczynku:
1. średnio 8.4 godzin – naturalne zmiany długości dnia – Niemcy (Voigt i Leitner 2008)
2. 8 godzin przez minimum 4 miesiące (Amy i inni 2008)
3. 8 godzin przez minimum 3 miesiące (Pariseti i inni 2005)
4. 9 godzin – tu autorzy nie podali przez jaki okres czasu (Leboucher i inni 1998)
W sumie z tych danych oraz wspomnianych w głównym opracowaniu wynika, że 8 godzinny dzień w okresie spoczynku kanarków jest najczęściej praktykowany w doświadczeniach laboratoryjnych.
Ważniejsze zacytowane publikacje:
Dietzen, C., Voigt, C., Wink, M., Gahr, M. and Leitner, S.: Phylogeography of island canary (Serinus canaria) populations. Journal of Ornithology 147: 485-494 (2006)

Edelaar, P., Summers, R. and Natalia Iovchenko, N.: The ecology and evolution of crossbills Loxia spp: the need for a fresh look and an international research programme. Avian Science 3: 1-9 (2003) http://www.eounion.org/pdf/v323/AS-3-2&3-Edelaar%20et%20al.pdf

Hurley, L.L., Wallace, A.M., Sartor, J.J. and Ball, G.F.: Photoperiodic induced changes in reproductive state of border canaries (Serinus canaria) are associated with marked variation in hypothalamic gonadotropin-releasing hormone immunoreactivity and the volume of song control regions. General and Comparative Endocrinology 158:10-19. 2008

Leitner,S., Van’t Hof, T.J. and Gahr, M.: Flexible reproduction in wild canaries is independent of photoperiod. General and Comparative Endocrinology 130: 102-108 (2003)

Snow, D. W. and Perrins, C. M.: The Birds of the Western Palearctic. Concise ed., Volume 2 – Passerines, Oxford University Press. (1998).

Voigt, C., Goymann, W. and Leitner, S.: Green Matters! Growing vegetation stimulates breeding under short-day conditions in wild canaries (Serinus canaria). Journal of Biological Rhythms 22: 554-557 (2007)

Voigt, C., Meiners, T., Ter Maat, A. and Leitner, S.: Multisensory non-photoperiodic cue advances the onset of seasonal breeding in Island Canaries (Serinus canaria). Journal of Biological Rhythms 26, 434-440 (2011).

Zawilska, J.B. i Nowak J.Z.: Rytmy biologiczne – uniwersalny system odczytywania czasu. Nauka 4: 129-133 (2006) http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/stories/pliki/publikacje/nauka/2006/04/N_406_13_Zawilska.pdf

artykuł opracował Maciej Szanser „Pandan0”

 Zamieszczone przez o 21:52

Magazynowanie nasienia przez samice kanarków

 Artykuły Macieja Szansera  Możliwość komentowania Magazynowanie nasienia przez samice kanarków została wyłączona
sty 022016
 

W porównaniu z większością ssaków samice ptaków, w tym wróblowych, mogą zachować swoją płodność przez długi czas po kopulacji i oddzieleniu od samca (Birkhead i Møller 1992, Birkhead 1987, Lake 1975).  Uważa się, że magazynowanie nasienia przez samice ptaków jest adaptacją ewolucyjną i powszechnie występującym zjawiskiem u tej grupy systematycznej zwierząt (Briskie i Montgomerie 1993, Birkhead i Møller 1992). Sperma jest magazynowana w specjalnych kanalikach (gniazdach nasiennych) znajdujących się na skrzyżowaniu pochwy i macicy i czasem w lejku jajowodu (Briskie i Montgomerie 1993).
Poniżej przedstawiono wyniki badań nad zdolnością samic ptaków, w tym kanarków, do magazynowania nasienia i dyskusję, głównie na podstawie pracy Tima Birkheada z roku 1987.
U ptaków stwierdzono maksymalną długość okresu przechowywania nasienia w zakresie od około 6 dni u synogarlicy zwyczajnej (Streptopelia risoria), 16 dni u kaczek, 35 dni u kur do 72 dni u indyków (Birkhead 1987).
Birkhead (1987) opisał również maksymalne okresy przechowywania nasienia przez samice udomowionych kanarków (Serinus canaria). Autor zebrał dane na podstawie kwestionariuszy uzyskanych od brytyjskich hodowców kanarków i bastardów (mieszańców między samcami europejskich łuszczaków i samicami kanarków). Opisano sześć niezależnych od siebie przypadków, gdzie samice kanarków złożyły jajka po kilku dniach lub tygodniach od oddzielenia od samców. Wiadomo, że część hodowców rutynowo oddziela samca od samicy kanarka po złożeniu przez kanarzyce jaj. Samice w tych przypadkach same zajmują się opieką nad jajami i pisklętami (Carr 1959, Dodwell 1986).
Analizowano dane z hodowli, gdzie samice, po pierwszym lęgu i odchowie młodych, były ponownie kojarzone z samcami innych gatunków łuszczaków, innymi aniżeli ich pierwszy partner lęgowy (samiec kanarka lub innego gatunku) lub powtórnie samotnie przystępowały do lęgów. W każdym omawianym przypadku, podany został szacunkowy czas przechowywania nasienia przez samicę.
(1) Kanarzyca została połączona z samcem makolągwy zwyczajnej (Carduelis cannabina), który zdechł zanim jajka zostały złożone. Około 3 tygodnie później ta kanarzyca została skojarzona z samcem czeczotki zwyczajnej (Carduelis flammea). Ptaki zbudowały gniazdo. Po 7 dniach od utworzenia pary zaczęły pojawiać się w nim jajka. Z 4 jajek 2 były zalężone. Kiedy pisklęta wyfrunęły z gniazda, okazało się, że miały wyraźnie cechy makolągwy a nie czeczotki. W tym przypadku czas przechowywania plemników został oszacowany na 28 dni.

(2) Parę kanarków rozdzielono po złożeniu jaj i po okresie inkubacji (13-14 dni) samica sama wychowała pisklęta. Młode zostały oddzielone od matki po 21 dniach i kanarzyca natychmiast przystąpiła do kolejnego lęgu. Jedno jajko było zalężone i pisklę się wylęgło. Tutaj szacowany czas przechowywania plemników wynosił 35 dni.
(3) W wolierze zewnętrznej przezimowano dziesięć kanarków, które miały być samicami. Na początku lutego okazało się, że jeden ptak był samcem, bo zaczął śpiewać, zatem tego ptaszka odłowiono z woliery. Cztery tygodnie później jedna z wolierowych samic została połączona z samcem czyżyka (Carduelis spinus) w oddzielnej klatce; para ta zbudowała gniazdo i w ciągu tygodnia kanarzyca zaczęła składać jajka. Z 5 jaj 3 były zalężone i okazało się, że uzyskane potomstwo było czystymi gatunkowo kanarkami. Szacowany czas przechowywania plemników wynosił tutaj 35 dni.
(4) Samica kanarka została sparowana z samcem szczygła (Carduelis carduelis), który został oddzielony od kanarzycy po złożeniu przez nią jaj. Z tego kojarzenia ptaków zostało odchowane jedno młode. Okres izolacji od samca wynosił tutaj 42 dni (14 dni inkubacji i 28 dni pobytu pisklęcia z matką). Samica została następnie od razu połączona z samcem czyżyka i w ciągu tygodnia skompletowała lęg. Wylęgnięte i odchowane jedno młode miało wyraźnie cechy ojca szczygła. Szacowany czas przechowywania plemników wynosił tutaj 49 dni.
(5 i 6) sytuacja identyczna jak w punkcie (2) – para kanarków była połączona tylko w okresie pierwszego składania jaj. Po drugim lęgu i odchowie piskląt samica złożyła jajka po raz trzeci bez ponownego kojarzenia z samcem. Zniesienie było całe zalężone, ale nie wiadomo, czy młode się wylęgły. W tym przypadku szacowany czas przechowywania plemników wynosił 35 i 68 dni odpowiednio dla drugiego i trzeciego lęgu.
Stwierdzony został szeroki zakres czasu magazynowania spermy przez samice kanarka. Najdłuższy opisany okres przechowywania nasienia wynoszący 68 dni jest podobny do maksymalnej długości czasu przetrzymywania plemników przez samice innych gatunków ptaków: 72 dni u udomowionych indyków (Lorenz 1950) i 60 dni w przypadku petreli długoskrzydłych (Pterodroma macroptera) (Imber 1976 za Perrins i Brooke 1976, Hatch 1987 – dane o innych Procellariiformes). Informacje na temat czasu przechowywania nasienia są niezbędne, jeśli chcemy obliczyć dokładnie okres, w którym samica ptaka może być płodna po zaplemnieniu. Nadal dość słabo rozumiane jest adaptacyjne znaczenie długotrwałego przechowywania spermy występujące u wielu gatunków ptaków w tym wróblowych.
U kuraków (Galliformes) może to być powiązane z faktem, że samice różnych gatunków składają duże ilości jaj i samotnie opiekują się lęgiem (Birkhead i inni 1987). Innym przykładem są ptaki morskie, gdzie często występuje długi okres nieobecności któregoś z partnerów np. z powodu długich okresów żerowania (Imber 1976, Hatch 1983). Bada się intensywnie zjawisko występowania długiego okresu przechowywania nasienia u wróblowych i są podawane różne interpretacje tego zjawiska. Tutaj te ptaki z reguły tworzą pary i przebywają razem ze sobą przez cały okres lęgów. Wiadomo, że często występują u wróblowych zdrady małżeńskie itp. i w związku z tym formuje się opisy zależności między jakością spermy, szybkością przemieszczania się plemników (Immler i inni 2012) a długością okresu przechowywania nasienia przez samice itp.(Briskie i Montgomery 1992).
Jednym z możliwych wyjaśnień dotyczących długich okresów magazynowania plemników u kanarków jest prowadzenie selektywnej hodowli tych ptaków w okresie udomowienia trwającego około 350 lat (za Dodwell 1986). Dobierano płodne okazy hodowlane, co za tym idzie (nieświadomie – intuicyjnie?) samice z dobrze rozwiniętą zdolnością przechowywania nasienia (Clayton 1972, Lake 1975). Teza ta jest podparta także faktem zróżnicowanego okresu magazynowania spermy przez samice różnych ras kur, co wskazuje na genetyczne podłoże omawianego zjawiska (Taneja i Gowe 1961).
Innym wytłumaczeniem tych wyników może być to, że przedstawione dane dotyczą kilku bardzo rzadkich przypadków magazynowania spermy przez samice kanarków, choć długie okresy przetrzymywania nasienia wydają się być regułą w świetle badań nad dzikimi ptakami z grupy wróblowych (np. Briskie i Montgomery 1992).

Ważniejsze cytowane prace:

T. R. Birkhead. 1987 – Prolonged sperm storage duration in domesticated canaries, Auk, vol. 104, 770-771

T. R. Birkhead and A. P. Møller 1992 – Numbers and size of sperm storage tubules and the duration of sperm storage in birds: a comparative study. Biol. J. Linn. Soc. 45, 363 – 372.

J.V. Briskie and R. Montgomerie. 1993 – Patterns of sperm storage in relation to sperm competition in passerine birds. Condor, vol. 95, 442-454

S. Immler, A. Gonzalez-Voyer, and T. R. Birkhead. 2012 – Distinct evolutionary patterns of morphometric sperm traits in passerine birds, Proc. R. Soc. B vol. 279, 4174-4182.

artykuł opracował Maciej Szanser „Pandan0”

 Zamieszczone przez o 21:30